środa, 22 listopada 2017

#23 Masz, czego chciałaś, kretynko

             Upiłam łyk ciepłej kawy. Odstawiłam kubek na schodek, na którym sama siedziałam. Przymknęłam powieki, rozkoszując się tym spokojem, który mnie otaczał. Doszedł do mnie cichy szelest liści. Mimowolnie uśmiechnęłam się. Naprawdę to miejsce mi się podobało. Można było się tu całkowicie wyciszyć i zrelaksować.
             Otworzyłam ponownie oczy, gdy wiatr przewrócił kilka stron w zeszycie. Lekko drgnęłam słysząc ten charakterystyczny dźwięk. Przetrzymałam pamiętnik, by nie zsunął się na ziemię. Wyprostowałam się i znów skupiłam wzrok na tekście, który kiedyś sama napisałam. Odnalazłam fragment, przy którym się zatrzymałam.
              Z początku nie byłam pewna, czy zabieranie na tę wycieczkę pamiętników będzie dobrym pomysłem. Nie obawiałam się tego, że Calum mógłby to przeczytać. Bardziej bałam się tego, że mogę je zgubić. A one były jednym z lepszych źródeł, które zawierały w sobie moje wspomnienia. Postanowiłam jednak, że będę ich pilnować. Wystarczyło to jedno zapewnienie dane samej siebie, by zeszyty wylądowały w walizce. Oprócz tego o wiele lepiej odtwarzało się w myślach wydarzenia, gdy można było znaleźć się fizycznie w opisywanym miejscu. Dlatego siedząc tak przed tym niewielkim domkiem, odszukałam i czytałam wszystko to, co tyczyło się Williamsburga. Siedząc tak, próbowałam wyobrazić sobie to, co przed chwilą przeczytałam. Próbowałam na nowo, po swojemu, odtworzyć wydarzenia, jakie się tu działy.
               Przeleciałam wzrokiem po tekście. Zatrzymałam się dłużej na jednym zdaniu, które zapisane było na samym dole kartki. Uniosłam jedną brew, a potem skrzywiłam się, odczytując je ponownie.

Chciałabym obudzić się z amnezją, by nigdy więcej nie pamiętać tych wszystkich złych rzeczy, które zrobiłam.

 Poważnie?  mruknęłam, przekręcając oczami.  Masz, czego chciałaś, kretynko.
 Rozmawiasz sama ze sobą?
              Podskoczyłam, kiedy usłyszałam za plecami jego głos. Od razu odwróciłam się, natrafiając na stojącego w drzwiach Caluma. Był już przebrany w dresowe, szare spodenki do kolan i granatową koszulkę. Jednak jego twarz nadal była zaspana, co tylko utwierdziło mnie w tym, że przed chwilą musiał zwlec się z łóżka. Zaśmiał się, a następnie podszedł bliżej. Usiadł obok, ówcześnie łapiąc za kubek. Upił łyk kawy, a potem ciemne tęczówki znów spojrzały wprost na mnie.
 Trzeba w końcu pogadać od czasu do czas z kimś na swoim poziomie  odpowiedziałam ze śmiechem.
 Sugerujesz, że zaniżam ci poziom?
 To raczej ja zaniżam poziom tobie  odparłam, a chłopak zmarszczył nos.  Taka prawda.
 Przestań obrażać sama siebie  pociągnął, a potem ponownie przyssał się do kubka.  To był wypadek. To było coś, na co nie miałaś wpływu.
 Ale tego chciałam.
 Co?
 A przynajmniej stara Abbie tego chciała  rzuciłam, przesuwając zeszyt w jego stronę.  O tutaj.  Popukałam palcem w odpowiedni fragment.
 To twój pamiętnik?
 Dokładnie.
 Nie zamierzam go czytać. To prywatne  powiedział, odwracając wzrok od zeszytu.
 Chciałabym obudzić się z amnezją, by nigdy więcej nie pamiętać tych wszystkich złych rzeczy, które zrobiłam  przeczytałam, a następnie znów skupiłam na nim wzrok. Chłopak zacisnął usta.  Z początku myślałam, że to zdanie wyjęte z waszej piosenki. Jednak jest tu mowa o złych rzeczach. Jak bardzo były złe?
– Abbie…
 Co? Nie chcesz powiedzieć, by nie popsuć mi humoru? Wiem, że byłam podłą suką do kwadratu. W tych zeszytach znajduje się ta smutna prawda. Chciałabym jednak wiedzieć więcej.
 Nie byłaś, aż tak zła, jak ci się wydaje i…
 Nie patrzysz na to obiektywnie.
 No wiesz…
– Nie patrzysz, bo byliśmy razem i łączyło nas to wszystko, co łączyło, więc uważam, że nie patrzysz na to…
              Urwałam, kiedy Calum ujął moją twarz w dłonie. Wstrzymałam powietrze, kiedy musnął moje usta swoimi. Od razu objęłam jego kark. Zeszyt zsunął mi się z nóg i pacnął na ziemię. Przyjemnie zaszumiało mi w uszach, a moje serce od razu przyspieszyło. Wyczułam, że Calum uśmiecha się, więc i ja zaczęłam to robić.
             Miałam wrażenie, że to nasze czułe zbliżenie trwało zdecydowanie zbyt krótko. Chłopak w końcu odsunął się nieco  choć nadal był bardzo blisko, bo jego gorący oddech w dalszym ciągu owiewał moje wargi. Przejechał palcami po moich policzkach.
 Czy to była aluzja do tego, że mam się zamknąć?  Zamiast odpowiedzi, usłyszałam tylko jego cichy śmiech.  Więc to była aluzja do: zamknij się  pociągnęłam, machając na niego palcem.  Ładnie.
 Musimy skupiać się na tych złych rzeczach? Skorzystajmy z tego, że jesteśmy tylko we dwoje i skoncentrujmy się na tym, co było dobre.
 Pozytywne myśli.
 O właśnie.
 Ale złe rzeczy są też częścią nas.
 Poruszymy je kiedy indziej.
 Czyli byłam złą osobą?
 Tego nigdy nie powiedziałem  odparł, a potem cmoknął mnie w nos.  Nigdy nie myśl, że byłaś czy jesteś złą osobą, Abbie.
– Nie patrzysz na to obiektywnie.
 I zaczynamy na nowo  mruknął, przekręcając oczami.
                Zaśmiałam się, a on zerknął na mnie zrezygnowany. Objęłam go i tym razem to ja złożyłam na jego ustach krótki pocałunek. W sumie Calum miał rację. Nie chciałam tracić tego naszego wspólnego czasu na myślenie o tym wszystkim, co było złe. O tym wszystkich niewłaściwych decyzjach, jakie podjęłam w przeszłości. A trochę ich było. Tak jak i on wolałam się skupić na tych przyjemniejszych chwilach. A dokładniej na tych, które kręciły się wokół tego miejsca.
 Zrobisz śniadanie? – zapytałam.
 Jasne  odparł, a na jego twarzy ponownie zagościł uśmiech.
 Jesteś najlepszy.
 Mów mi tak codziennie  rzucił, a potem pstryknął mnie w nos.  Jeszcze kawy?
 Poproszę.

                Spojrzałam na spokojne jezioro. Zauważyłam w oddali płynące trzy kaczki, które po chwili zniknęły za zakrętem. Tafla wody odbijała słońce. Widoczne na niej było także odbicie sąsiedniego brzegu. Zrobiłam krok do przodu, przechodząc na kolejny duży kamień, który do połowy zanurzony był w wodzie.
              Oderwałam wzrok od jeziora, by skupić się na kucającym chłopaku. Calum zanurzył dłonie w wodzie. Po chwili wyprostował się, trzymając w ręku garść kamieni. Wybrał jeden z nich, ustawi się bokiem, a potem zamachnął się. Kamień przeskoczył cztery razy, by w końcu zniknąć pod wodą. Na tafli pojawiły się rozrastające się kręgi.
              Nasz spacer trwał już od ponad dwóch godzin. Najpierw przeszliśmy się po lesie. Calum prowadził mnie znanymi sobie ścieżkami, opowiadając o naszych poprzednich wspólnych pobytach w Williamsburgu. Zadawałam mu wiele pytań, a on z cierpliwością na nie odpowiadał. Nawet na moment nie przestawał się uśmiechać, co niesamowicie mnie cieszyło. Na końcu trafiliśmy nad to właśnie jezioro. A po kolejnej dawce wspomnień, które mi przedstawił, między nami pojawiła się cisza.
               Próbowałam sobie to wszystko poukładać. Przeanalizować to, co mi opowiedział. Spróbować odtworzyć ten obraz w głowie, dodając do tego własne szczegóły. Oczywiście one nie miałyby pewnie pokrycia w rzeczywistości, ale nadawały całości jeszcze większy i wyraźniejszy kształt. Zresztą dzięki temu miałam odczucie, choć minimalnej kontroli nad własną przeszłością i choć było to naiwne z mojej strony, to nie chciałam tego porzucać. Z drugiej zaś strony nie chciałam tych chwil nazbyt ubarwiać, żeby utraciły realność.
              Calum uśmiechnął się, rzucając ostatnim kamieniem. Następnie wytarł ręce w spodnie i podszedł do mnie. Musiał zadrzeć nieco głowę do góry, by móc utrzymać ze mną kontakt wzrokowy. Oparłam dłonie na jego ramionach, uśmiechając się.
 Co?
– A najlepsze wspomnienie z Williamsburga?  zapytałam.
 Chyba seks nad jeziorem o północy.
 Poważnie?  wydusiłam, a potem parsknęłam śmiechem.  Tutaj?  dodałam, robiąc wielkie oczy.
 Dokładnie chyba  rozejrzał się  tam.  Wskazał drugi koniec wejścia do jeziora.  Mieliśmy rozłożony koc przy tym drzewie.
 Co robiliśmy tutaj o północy?
 Chciałaś popływać.
 O północy?
 Nago  dodał ze śmiechem.
                Zacisnęłam usta, a potem sama parsknęłam śmiechem. Pokręciłam głową, by po chwili znów spojrzeć w jego ciemne tęczówki. Calum objął mnie w pasie, opierając brodę o mój brzuch. Przejechałam palcami po skórze na jego karku. Jego uśmiech poszerzył się.
 Wkręcasz mnie?
 Nie, tak właśnie było.
 I to jest twoje najlepsze wspomnienie?
 Nie, mam lepsze.
 Mów.
 To właśnie tu usłyszałem, że mnie kochasz.
 Ale chyba nie pierwszy raz?
 Pierwszy raz od wypadku. Więc teraz to jest moim najlepszym wspomnieniem.
                Spojrzałam w jego oczy, widząc w nich te wesołe iskierki, które zawsze się pojawiały, gdy Calum był szczęśliwy. Ponownie uśmiechnęłam się, czując jak moje serce znów przyspiesza. Jego słowa sprawiły, że znów o wiele mocniej poczułam do niego to magiczne i fantastyczne uczucie, które nas połączyło. I choć przez wypadek zostaliśmy przez jakiś czas rozdzieleni, to jednak potrafiliśmy do siebie wrócić. Miałam też wrażenie, że przez to, co się stało, staliśmy się też silniejsi.
 Kocham cię  wyszeptałam, a potem pocałowałam go w czoło, jednocześnie przeczesując palcami jego włosy.
 Ja też cię kocham, Abbie – odpowiedział z uśmiechem.  A teraz złaź.
                 Prawie krzyknęłam, gdy znienacka złapał mnie za uda. Jednym ruchem przerzucił mnie przez ramię. Zacisnęłam palce na jego koszulce, bojąc się tego, że mogę polecieć na twarz i zaliczyć bliski kontakt z ziemią. Na szczęście Calum mnie utrzymał, a ja nie zgubiłam zębów.
                 Postawił mnie, a ja odepchnęłam go. Zaśmiał się, chcąc mnie ponownie złapać za rękę. Zrobiłam udawaną naburmuszoną minę, co rozbawiło go jeszcze bardziej. Warknęłam pod nosem, nadal próbując grać niezadowoloną. Nie wytrzymałam jednak długo. Szczególnie że Calum śmiał się w najlepsze.
 Idziemy?  zapytał, ponownie wyciągając w moją stronę dłoń.
 Idziemy.
                 Chciałam go chwycić za rękę, jednak w momencie, gdy nasze palce lekko się o siebie otarły, moje ciało wpadło w ten dziwny, niepokojący trans, którego nie umiałam kontrolować. Mój oddech momentalnie przyspieszył. Zrobiło mi się duszno, jakbym zaraz miała utracić dostęp do potrzebnego mi tlenu. Odruchowo zacisnęłam powieki, błagając mój organizm o to, by przestał wariować. Słyszałam, że Calum coś do mnie mówi, ale nie potrafiłam skupić się dokładnie na wypowiadanych przez niego słowach.
                 Wtedy usłyszałam charakterystyczny trzask. To był ten dźwięk, kiedy jedna osoba uderza w policzek drugą. Spięłam mięśnie, gdy mój mózg przywołał obraz Michaela. Jego postać była nieco zamazana, a miejsce, w którym oboje się znajdowaliśmy było zupełnie niewyraźne. Zielone oczy chłopaka były zaczerwienione i pełne łez. Płakał. Wtedy też poczułem lekkie pieczeni dłoni. Nawet przez chwilę spoglądałam na nią, a potem wszystko zniknęło.
 Abbie?!
                Zaczerpnęłam głośniej powietrza, jak topielec, który dopiero co wynurzył się z wody. Głos Caluma sprowadził mnie z powrotem na ziemię. Zrobiło mi się zimno, choć temperatura wcale się nie obniżyła. Gdy zaczęłam się trząść, Hood objął mnie mocniej ramionami. Dopiero wtedy zorientowałam się, że siedzimy razem na kamieniu, z którego przed chwilą mnie ściągnął.
 Abbie?
– Już… Już jest w porządku  odpowiedziałam, czując, jak ściska mi się żołądek.
              Próbowałam brać powolne oddechy, aby się uspokoić. Chłopak przejechał dłonią po moich ramionach, a potem plecach próbując mnie rozluźnić. Choć obraz mojego brata zniknął mi sprzed oczu, to jednak nie potrafiłam wyrzucić go od tak z głowy. Zacisnęłam powieki, czując, jak zbierają się pod nimi łzy. Naprawdę nie chciałam się teraz rozpłakać, ale przerażała mnie myśl, co też mogłam zrobić.
 Skarbie?
 Już jest okej  powiedziałam drżącym głosem.
               Calum dokładnie zlustrował moją twarz, a potem objął mnie. Poddałam się temu całkowicie, wtulając się w niego mocniej. Zacisnęłam dłonie w pięści, przez chwilę walcząc sama ze sobą. Nie chciałam histeryzować. Nie chciałam niczego psuć. Nie chciałam niepotrzebnie panikować. Jednak tak cholernie bałam się tego, że to może być prawdziwe wspomnienie, a nie tylko głupi, wyimaginowany obraz mojego chorego mózgu.
 Powiedz, co się stało?
 To znowu… Znowu…
 Co widziałaś?
 Cal, czy ja kiedykolwiek uderzyłam Michaela?  zapytałam cicho, ledwo słysząc samą siebie.
                Zacisnęłam usta, bojąc się jego odpowiedzi. Hood ani na moment nie oderwał ode mnie ciemnych oczu, po raz kolejny dokładnie mi się przyglądając. Między nami po raz kolejny zapanowała cisza, a ja miałam wrażenie, że od tego wszystkiego zaraz usłyszę szybkie bicie swojego serca, które łomotało mi w klatce piersiowej. Chłopak po chwili objął swoimi dłońmi moje.
 Nie przypominam sobie, by coś takiego się stało.
 Nie?
 Nie.
 Na pewno?
 Widziałaś to, że go uderzyłaś?
 Nie całkiem, ale… Wszystko na to wskazywało i… Mogłam go w ten sposób skrzywdzić?
 Bardzo w to wątpię.
               Nerwowo przełknęłam ślinę, a potem zerwałam się z miejsca. Odrobinę zakręciło mi się w głowie, ale na szczęście się nie przewróciłam. Calum od razu znalazł się obok. Poczułam, jak ze zdenerwowania zaczynają trząś mi się dłonie.
 Abbie…
 A jak to prawda?
 Niepotrzebnie się nakręcasz.
 Co?
 Nie wiesz, jak było. Sam o niczym takim nie słyszałem, a Michael… Michael mówi mi wszystko. Jestem w końcu jego przyjacielem. Wiedziałbym o tym, gdyby to się stało.
 A może ci tego nie powiedział.
 Kochanie, uspokój się  powiedział, znów łapiąc mnie za ręce. Jego dłonie dawały przyjemne ciepło, które pomagało się rozluźnić.
 Ale…
 Uspokój się  powtórzył, a jego palce odrobinę mocniej zacisnęły się na mojej skórze. - Zrobimy tak. Wrócimy teraz do domu, a ty po prostu do niego zadzwonisz i go o to zapytasz. Nie ma się, co denerwować na zapas, okej?  Pokiwałam głową.  To w porządku. Chodź.
               Objął mnie ramieniem, a potem powoli poprowadził w stronę ścieżki, która prowadziła przez las.  

               Zadzwoniłam do Michaela, jak tylko wróciliśmy do domu. Odbyłam z nim nieco dłuższą rozmowę, w której to opowiedziałam mu z dokładnością wszystko to, co wydarzyło się przy jeziorze. Z jednej strony odetchnęłam z ulgą, gdy brat zaprzeczył temu, by w ogóle coś takiego kiedykolwiek miało miejsce. Z drugiej zaś nadal czułam gdzieś niepokój. Choć musiałam uwierzyć mu na słowo, to gdzieś w środku pojawiła się we mnie mała iskra zwątpienia. Gdzieś z tyłu głowy cichy głosik szeptał mi to, że Michael nie jest ze mną do końca szczery. Ale po co miałby kłamać?
                 Wyszłam z pokoju, zatrzymując się w przejściu. Spojrzałam na kanapę, na której siedział Calum. Rozmawiał właśnie przez telefon, ale po wypowiedzianych przez niego zdaniach, nie umiałam zidentyfikować jego rozmówcy. Odwrócił się, słysząc moje kroki. Uśmiechnął się, a potem pożegnał się i rozłączył. Telefon wylądował na stole.
 I jak?

 Przepraszam za to, co się stało nad jeziorem  powiedziałam, podchodząc bliżej.

                 Zajęłam miejsce po jego lewej stronie. Chłopak od razu wyprostował się, a potem objął mnie ramieniem. Owinęłam ręce wokół jego pasa. Zadarłam głowę, by dalej móc się wpatrywać w jego brązowe tęczówki, które tak bardzo uwielbiałam.
 Nic się nie stało. Co powiedział ci Michael?
 Że nic takiego się nie wydarzyło.
 A nie mówiłem  odparł z uśmiechem.  Nie trzeba było się denerwować.
– Byłam przekonana, że uderzyłam własnego brata, którego tak cholernie kocham, więc nie dziw się, że spanikowałam  powiedziałam jednym tchem. Calum cmoknął mnie w nos.  Czy ja wariuję?
 Nie wariujesz.
– Wyląduję w wariatkowie?
 Nie pozwolę, by cię tam zamknęli  rzucił ze śmiechem.
 Pocieszające  mruknąłem, wciskając twarz w jego koszulkę.  Czyli jednak mi odbija?
– Może powinnaś porozmawiać o tym ze swoim psychologiem? Może bardziej nakreśli ci to, co się z tobą dzieje.
 Kolejny dobry pomysł, panie Hood.
 Mam jeszcze jeden genialny pomysł.
 Mów.
 Zrób obiad.  Gdy to powiedział, zmarszczyłam nos.  No co? Ja robiłem śniadanie. Musi być zachowana równowaga we wszechświecie.
                Parsknęłam śmiechem, widząc jego zadowoloną minę. W sumie lubiłam gotować, więc stanie przy garach nie było dla mnie żadną karą.

                Późnym wieczorem wyrzuciłam z myśli wszystko to, co się stało, chcąc skoncentrować się na zupełnie czymś innym. Mianowicie uznałam, że warto wykorzystać ten moment, że ja i Calum jesteśmy sami i nikt tym razem nie będzie nam przeszkadzał. Jak to nie raz mówią – by wykonać kolejny krok w związku. W naszym wypadku ten kolejny krok, był tylko symboliczną nazwą, bo… Pierwszego zbliżenia z Hoodem zupełnie nie pamiętałam. Teraz można było nadrobić i to. Zresztą to było naturalne i normalne, że pary uprawiają ze sobą seks.
               Ubrałam granatową, pseudo piżamkę, którą znalazłam w kartonie. Była idealna na tę okazję. Liczyłam też na to, że taka seksowniejsza garderoba jeszcze bardziej zachęci chłopaka do zabawy. Musiałam też przyznać, że samej sobie się w niej podobałam. Do tego upięłam luźno włosy, aby mi nie przeszkadzały. Pokręciłam się jeszcze po łazience, dopracowując plan działania, a potem złapałam za duży ręcznik. Owinęłam się nim, by całkowicie ukryć to nocne wdzianko. Chciałam wykorzystać element zaskoczenia.
                 W końcu z szerokim uśmiechem na ustach opuściłam łazienkę. Skierowałam się prosto do pokoju, w którym był Calum. Chłopak siedział na łóżku w samych bokserkach. Brał prysznic przede mną, więc był już gotowy do snu. Nie wiedział jeszcze, że nie pójdziemy spać tak od razu. W jego dłoni znajdował się pilot od telewizora, a on szybko pstrykał guzikiem, zmieniając co chwilę kanał.
                   Kiedy zdał sobie sprawę z tego, że nie jest w pomieszczeniu sam, odwrócił głowę. Ciemne oczy zmierzyły mnie od góry do dołu. Uniósł z zaskoczeniem brwi, a potem zaśmiał się. Podeszłam bliżej.
 Zapomniałaś piżamy?
 Nie.
 O! Już wiem! Przebrałaś się za starożytną Rzymiankę?
 Nie.
 Nie? Ale tak to wygląda  pociągnął z rozbawieniem.  To po co ci ten…
                  Urwał, kiedy puściłam ręcznik. Jego oczy powiększyły się. Rozchylił lekko wargi, po raz kolejny mierząc mnie od góry do dołu. Jego wzrok dłużej zatrzymał się na granatowej pseudo piżamce. Uśmiechnęłam się z zadowoleniem. Oparłam rękę na biodrze, a potem powoli obróciłam się wokół własnej osi, by jeszcze bardziej móc zaprezentować mu strój na dzisiejszą noc. No… Może nie na całą noc, ale to taki mały szczegół.
 Co myślisz? Bo mi się podoba  pociągnęłam dla zgrywy, raz jeszcze obracając się.
 Wyglądasz tak cholernie dobrze  wydusił, nie odrywając ode mnie oczu.  Jesteś piękna.
 Znalazłam to cudo w szafie  dodałam, wchodząc na materac.
 Pamiętam te twoje seksowne łaszki  odparł, a potem zwilżył usta językiem.  Doskonale je pamiętam. Ale tego chyba jeszcze nie widziałem. Uwielbiałem, gdy je zakładałaś, choć nie zawsze była ku temu okazja i… Wyglądasz cudownie.
 Cieszę się, że ci się podoba.
                  Chłopak wstrzymał oddech, gdy usiadłam na jego biodrach. Wyrwałam mu pilota z dłoni, odkładając go na bok. Potem znów skupiłam się na nim, przez dłuższą chwilę wpatrując się w jego ciemne oczy. Przejechałam palcami po jego policzkach. Musnęłam lekko jego ciepłe wargi. Miałam tylko nadzieję, że znów nie zacznie serii pytań odnośnie tego, czy na pewno tego chcę, czy to przemyślałam i tak dalej. To już przerabialiśmy. Calum pod tym względem był nad wyraz delikatny i chciał mieć pewność, że nie robię niczego wbrew sobie. To było naprawdę urocze i kochane z jego strony.
                  Przesunęłam się po jego udach. Westchnął cicho pod nosem, znów spoglądając na mnie. Uśmiechnęłam się, a on powoli zrobił to samo. Przejechałam palcem po jego dolnej wardze. Przymknął na chwilę powieki, a ja nie czekając dłużej połączyłam nas w spokojnym, czułym pocałunku.
                 Wyczułam cień zawahania, gdy jego dłonie lekko dotknęły moich ud. Spięłam mięśnie, czując, jak zrobiło mi się cieplej. Moje serce po raz kolejny tego dnia nieco przyspieszyło. Wiedziałam, że pewnie później jeszcze bardziej zwiększy tempo pracy. W końcu dopiero rozkręcaliśmy zabawę.
                 Nie mogłam doczekać się konkretniejszych ruchów ze strony Caluma, więc po prostu złapałam jego dłonie. Ułożyłam je na swoich biodrach, a potem przesunęłam je jeszcze wyżej, tak że znalazły się one pod górną częścią garderoby. Chłopak przez chwilę śledził tę krótką drogę, by po chwili znów skupić się na moich zielonych tęczówkach. Uśmiechnęłam się zadziornie, unosząc przy tym jedną brew. Na jego twarzy również wymalował się uśmiech. Zagryzłam lekko wargę, przenosząc jego dłonie na swoje piersi, które były zakryte cienkim materiałem.
– Abbie…
 Jestem pewna i tego chcę. Po prostu kochaj się ze mną  wyszeptałam wprost do jego ucha.
                  Poczułam, jak przez jego ciało przechodzi szybki dreszcz. To jeszcze bardziej mnie nakręciło na tę zabawę. Po tym zapewnieniu, Hood sam przejął inicjatywę. Jego dłonie zjechały wzdłuż mojego brzucha. Zaraz po tym wsunął je pod materiał. Wstrzymałam na krótko powietrze w płucach, rozkoszując się jego dotykiem.
                 Lekko otarłam się o niego. Ponownie dotknęłam jego policzka, a potem znów złączyłam nas w pocałunku, który był teraz zdecydowanie szybszy i bardziej zachłanny. Mruknęłam pod nosem, gdy jego wargi znalazły się na mojej szyi. Ta zabawa podobała mi się coraz bardziej. I jemu też.
                 Hood zaśmiał się, gdy go popchnęłam. Wylądował na plecach, z głową na poduszce. Zwisłam nad nim, nie przestając obdarowywać go czułymi pocałunkami. Jego dłonie nadal błądziły po moim ciele, jeszcze bardziej nakręcając mnie na niego. Wyczułam twarde wybrzuszenie w jego bokserkach.
                 Z jego ust wydobyło się głośniejsze westchnięcie, gdy przesunęłam się w dół. Moje wargi wędrowały wzdłuż jego klatki piersiowej. Dodałam do tego język, by w końcówce lekko przygryźć mu skórę. Zareagował na to cichym mruknięciem. Usłyszałam to znowu, gdy moja ręka potarła jego widoczną erekcję. Na samym końcu zostawiłam mu niewielką malinkę tuż przy linii bokserek, a potem z zadowoleniem wróciłam do jego ust, by po raz kolejny złączyć nas pocałunkiem.
 Muszę…
                  Zaczął, gdy uniosłam się odrobinę. Nadal mając na ustach zadowolony uśmieszek, sięgnęłam do tyłu, wyjmując zza gumki fig małą paczuszkę, którą ukryłam tam przed wyjściem z łazienki. Calum spojrzał na mnie z zaskoczeniem, a potem zaśmiał się, widząc w mojej dłoni prezerwatywę.
 Jak coś planować, to już całościowo  powiedziałam, podając mu kwadratowe opakowanie.  I wybacz to, że pogrzebałam ci w twojej pseudo kosmetyczce.
 Skąd wiedziałaś, że tam są?
– Nie zamknąłeś jej, więc je zauważyłam  wyszeptałam mu do ucha, a on znów cicho się zaśmiał.
                 Położył prezerwatywę obok, a potem podniósł się. Złapał za dół mojej koszulki, a potem szybkim ruchem podciągnął ją do góry. Pomogłam mu ją ściągnąć. Garderoba od razu trafiła na podłogę. Jego dłonie po raz kolejny znalazły się na moich piersiach. Mruknęłam cicho, gdy dołożył do tego swoje wargi. To było tak fantastyczne i mocno pochłaniające uczucie. A każde ruchy Caluma były przepełnione czułością. Jeszcze trochę, a po prostu rozpłynę się w jego ramionach. Gdy jego dłonie przejechały w dół po materiale fig, mój oddech od razu przyspieszył.
                 Przewrócił mnie na plecy. Przetrzymał moje dłonie, nie zaprzestając pieszczot. Uderzyła we mnie kolejna fala gorąca. Czułam, jak moje policzki robią się coraz bardziej czerwone. Chłopak podniósł się. Przez moment spoglądał w moje oczy z uśmiechem. Odpowiedziałam tym samym. Lekko podniosłam się, by po raz kolejny musnąć jego usta swoimi. Zaraz po tym uniosłam biodra, by ułatwić mu ściągnięcie ze mnie dolnej części bielizny.
                 Odczułam lekkie zniecierpliwienie połączone z ekscytacją. Hood właśnie pozbywał się swoich bokserek. Obserwowałam go, gdy otworzył opakowanie, wyciągając z niego prezerwatywę. Szybko nałożył ją, a potem znów znalazł się tuż nade mną. Nasze usta złączyły się po raz kolejny. Po chwili Calum wszedł we mnie. Moje jęknięcie przerwało pocałunek.
                 Zaczął wykonywać spokojne, powolne ruchy, pozwalając mi się przy tym całkowicie zatracić. Nasze oddechy stały się szybsze i przerywane. Owinęłam nogi wokół jego bioder, zarzucając mu jednocześnie ręce na ramiona. W tym momencie miałam gdzieś wszystko inne. Liczył się dla mnie tylko on i to, co właśnie między nami się działo. A było to tak cholernie dobre i przyjemne.
                 Kiedy z jego ust wydobyło się jęknięcie, chłopak przyspieszył. Zagryzłam wargę, lekko zaciskając palce na jego skórze na plecach. Gdy tempo wzrosło jeszcze bardziej, niekontrolowanie jęknęłam, wbijając mu tam paznokcie. Calum syknął, a potem wpił się w moje usta, pozbawiając mnie tchu. Zaszumiało mi w głowie, a to wepchnęło mnie jeszcze bardziej w ramiona tego błogiego stanu.
               Hood przeklną cicho, chowając twarz w zagłębieniu mojej szyi. Jego gorący oddech rozpalił mnie jeszcze bardziej. Czułam, jak spina wszystkie mięśnie. Nie zaprzestał jednaj płynnych ruchów, a one doprowadzały mnie już na skraj racjonalnego myślenia. Przez moje ciało zaczynały przechodzić kolejne dreszcze. Zacisnęłam zęby, starając się być cicho. W końcówce jednak nie udało mi się powstrzymać jęków i kolejnych pomruków. Doszłam w jego ramionach, mamrocząc pod nosem jego imię. Chłopak wykonał jeszcze kilka szybkich ruchów, kończąc ostatecznie tę naszą wspólną, ekscytującą zabawę.
              Przez chwilę obejmowałam go ciasno ramionami, próbując wyrównać oddech. Calum uniósł się lekko, zostawiając na moich wargach kolejny pocałunek. Cmoknął jeden i drugi kącik, a potem znów złączył nasze usta. Tym razem było to o wiele spokojniejsze i powolniejsze.
              Podniósł się. Ściągnął prezerwatywę, która od razu wylądowała za łóżkiem. Przybliżyłam się do niego, gdy okrył nas kołdrą. Chłopak objął mnie, a ja wtuliłam się w jego rozgrzane ciało, które dawało przyjemne ciepło.
 To było…
 Musimy to powtórzyć  rzuciłam ze śmiechem.
 Nie będziesz mnie musiała do tego dwa razy namawiać.
 Super  skwitowałam, zerkając na niego.
               Chłopak przekrzywił głowę, a potem oboje parsknęliśmy śmiechem. Tak, zdecydowanie będzie to trzeba powtórzyć. 


***
Po prostu, jak zobaczyłam tego gifa, to tak bardzo mi przypasował do tego rozdziału, że nie mogłam się oprzeć, by go nie wrzucić XD No i po między naszymi gołąbkami nieco bardziej zaiskrzyło. Śmiało można stwierdzić, że bielizna Abbie się przydała XD
Mam nadzieję, że rozdział przypadł Wam do gustu.

Standardowo zapraszam Was na Aska i Twittera - @RoxyDonau
Tam znajdziecie informacje na temat tego, co i kiedy się pojawia. 

Mała informacja też dla osób, które lubią Muke'a, a jeszcze o tym nie słyszały - na początku grudnia pojawi się o nich kolejne ff. Zapraszam do obejrzenia zwiastuna, który jest poniżej.


Pozdrawiam i do następnego!

#DoYouRememberMeFF