piątek, 16 lutego 2018

Epilog

              Te wszystkie wydarzenia, które miały miejsce podczas mojej amnezji sprawiły, że naprawdę stałam się lepszym człowiekiem. W końcu nastąpiła upragniona zmiana. Ta zmiana, której chciałam, a o którą bałam się sama zawalczyć. Teraz to się zmieniło.
               Pozbawiona pamięci, próbująca odkryć siebie na nowo, zaczęłam dostrzegać świat zupełnie inaczej. Patrzyłam na to wszystko z tej drugiej perspektywy. To pozwoliło mi zrozumieć i naprawić błędy z przeszłości. To też pozwoliło mi zyskać coś jeszcze cenniejszego. Nie tylko miłość, ale i prawdziwą przyjaźń. Czyli to, co było kiedyś przeze mnie ukrywane i  to, czego nigdy wcześniej nie miałam.
               Nie było jednak tak, że po odzyskaniu wspomnień, mogłam od razu rzucić się na głęboką wodę i wrócić do tego prawdziwego normalnego funkcjonowania. To tak nie działało. Nadal przez dłuższy czas uczęszczałam na wizyty do doktora Normana, który pomagał mi się psychicznie i emocjonalnie wdrążyć w tę kolejną nową odsłonę mojego życia. Małymi krokami, robiłam coraz to większe postępy. Bo nawet po odzyskaniu pamięci czasami towarzyszyło mi zagubienie, dezorientacja i nieraz pojawiająca się z tego powodu frustracja. Wspólną pracą ustabilizowaliśmy te odczucia. Dopiero wtedy mogłam zacząć żyć w pełni.
              Kiedy tylko proces mojego leczenia zupełnie się zakończył, zaczęłam myśleć o swojej przyszłości. Planowałam wrócić na studia i znaleźć pracę. To drugie uzyskałam szybko, za pomocą siostry Caluma, która pracowała w jednym ze sklepów. Wciągnęła mnie do znanej sieci odzieżowej, dzięki czemu mogłam zacząć w końcu na siebie zarabiać. Z nauką nieco się wstrzymałam. Odczekałam do rozpoczęcia nowego roku akademickiego. Wtedy studentką zostałam nie tylko ja, ale także pozostała część mojej paczki. Za kompana w nauce miałam Hemmingsa, który dostał się na ten sam kierunek, co ja. Ashton, Calum i Michael studiowali na innych wydziałach, ale na tej samej uczelni.
                Co do Michaela… Choć wielokrotnie dawałam ciała jako starsza siostra, to jednak nasza więź i tak była mocna. Po wypadku i jego konsekwencjach, jednak zmieniła się w jeszcze silniejszą. Jakby te wszystkie przeżyte chwile  które nie zawsze należały do najłatwiejszych  umocniły i zbliżyły nas do siebie. Dla niego też chciałam stać się lepsza. By był w stu procentach pewny, że zawsze może na mnie liczyć, bez względu na to, co będzie się działo w jego życiu. I ten plan chciałam realizować do końca.
                 Luke i Ashton nadal stanowili część mojej paczki. Grupę bliskich przyjaciół, którzy są na dobre i na złe. To właśnie ich śmiało mogłam określać tym mianem. Dali mi coś, czego wcześniej mi brakowało. Tak naprawdę pokazali mi, jak taka relacja naprawdę powinna wyglądać. A nasza stawała się coraz bardziej głębsza i pewniejsza.
                I był jeszcze on… Calum Hood. Chłopak, którego pokochałam jeszcze będąc w liceum. Chłopak, którego ukrywałam, bojąc się opinii innych. Chłopak, który godził się na tak wiele, nie zawsze dostając to samo w zamian. Chłopak, który mimo tych wszystkich rzeczy był ze mną nadal, choć wcześniej na to zupełnie nie zasługiwałam. Ten chłopak, który pomagał mi stanąć na nogi po felernym wypadku. Ten, który zawsze był obok, cierpliwy, czuły i wyrozumiały. Ten, który sprawił, że na nowo go pokochałam, a to uczucie było o wiele bardziej mocniejsze i trwalsze niż wcześniej. Już nigdy więcej nie chciałam go w jakikolwiek sposób skrzywdzić czy zawieść. Calum był dla mnie wszystkim. Był niczym żywe trofeum, które dostałam od losu, a które tak bardzo bałam się stracić. Przypominał mi o tym, kim tak naprawdę chciałam zawsze być i jaką drogę przeszłam, by to osiągnąć. By w końcu w całości być po prostu Abigail Clifford.


 Kochanie?
 Tak?
 A pamiętasz, jak w liceum potajemnie spotykaliśmy się w bibliotece? Na samym końcu tych zakurzonych alejek?
 Pamiętam, Cally, pamiętam.



***
Kolejna historia dobiegła końca. Mam nadzieję, że całościowo to opowiadanie Wam się spodobało i że w Waszej ocenie nie wypadło źle. Wzięłam się za dość oklepany schemat z utratą pamięci, ale... Lubię brać się za coś, co było już wałkowane i spróbować pokazać ten wątek po swojemu - z zasadą: może wyjdzie ciekawie? Jeśli mój zapał i chęci do pisania nie miną, a ja nie zmienię nagle swojego hobby, to całkiem możliwe, że jeszcze kiedyś pojawi się opowiadanie, gdzie Cal będzie przodował (kilka pomysłów jest). 

Z jednej strony lubię ten moment, gdy pojawia się epilog, bo wiem, że udało mi się zakończyć coś, co zaczęłam. Że udało mi się doprowadzić do końca kolejną historię. Z drugiej trochę szkoda, bo w jakiś sposób następuje ta chwila pożegnania (co prawda nie takiego definitywnego, bo "spotkamy" się w innych ff).

W tym miejscu chciałabym Wam podziękować za wszystkie wyświetlenia, komentarze, a w przypadku Wattpada za otrzymane na tę historię głosy. Dziękuję za każde dobre i miłe słowo, które znajdowałam pod rozdziałami. Z Wami zdecydowanie pisze się lepiej! Dodajecie też dużo motywacji nie tylko do pisania, ale też do tego, by starać się to robić lepiej. Dziękuję za wszystko!

Po raz ostatni w tym miejscu chciałabym Was serdecznie zaprosić na Aska i Twittera - @RoxyDonau
Tam znajdziecie informacje o tym, co i kiedy się pojawia. 

Jak wspomniałam wcześniej, nie żegnamy się całkowicie. "Widzimy" się w innych moich ff - tych, które już są opublikowane i w tych, które się dopiero pojawią. 

Pozdrawiam!

#DoYouRememberMeFF