poniedziałek, 27 marca 2017

#13 Zawsze byłaś przylepą

             Siedziałam na podłodze. Wokół mnie leżały pojedyncze kartki papieru, wsadzone w foliowe koszulki. Z boku znajdowały się dwa, zapisane zeszyty i kilka książek różnych wielkości. Próbowałam ułożyć raz jeszcze wszystkie przepisy, jednocześnie starając się wybrać coś, co by można było przyrządzić. Naprawdę uwielbiałam gotować. Po wypadku to hobby stało się znakomitą odskocznią. Było też rzeczą, przy której czułam, że w końcu mam większą kontrolę. Inaczej perspektywa prezentowała się z moim osobistym życiem, ale to pomińmy.
             Teraz jednak nie przekładałam kartek ani nie wertowałam zadrukowanych stron. Od dłuższej chwili siedziałam wpatrzona w telefon, uśmiechając się do urządzenia, jak totalna odmóżdżona kretynka. Przyczyną tego było to, że postanowiłam wejść po raz kolejny w galerię ze zdjęciami. A tam znajdowało się kilka fotografii kogoś, na kim zaczynało mi zależeć coraz bardziej.
              Przekrzywiłam lekko głowę, dokładnie lustrując okrągłą twarz chłopaka. Calum ze zdjęcia posyłał w moją stronę swój słynny uśmiech. Mrużył przy tym lekko oczy, tak że w ich kącikach pojawiały się niewielkie zmarszczki. Cała jego poza wyglądała, jakby wyciągał po coś rękę. Może ujęłam go zaskoczenia?
               Przejechałam palcem po ekranie, by otworzyć następną fotografię. Tym razem chłopak siedział na łóżku, a po wnętrzu pokoju wiedziałam, że w momencie uchwycenia tej chwili musiał być u mnie. Nie uśmiechał się i nie patrzył wprost w aparat. Był złapany z profilu. Jego wzrok skupiał się na oknie. Nie wyglądał na smutnego, raczej na zamyślonego.
 Abbie!
               Poskoczyłam, odruchowo włączając blokadę telefonu. Ekran zrobił się czarny. Nie wiem co mi odbiło, być może zbyt mocno chciałam ukryć swój sekret, który dzieliłam z Hoodem. Zanim pomyślałam o tym, co dokładnie robię, mój telefon znalazł się pod łóżkiem. Można to uznać za paniczny niekontrolowany odruch osoby, która ma coś za uszami? Zdecydowanie tak.
               Odwróciłam się, skupiając zielone oczy na Michaelu. Brat na szczęście nie zobaczył tego, co zrobiłam. Podszedł bliżej, siadając na materacu. Patrząc tak na niego, kiedy miał na twarzy przylepiony wesoły uśmiech, poczułam ukłucie winy. Zasługiwał na prawdę, ale ja nadal byłam zbyt wielkim tchórzem, by się przyznać do tego, co łączyło mnie z Hoodem. Nie było jednak tak, że nie próbowałam. Starałam się znaleźć odwagę i w końcu pokonać ten lęk. A cholernie bałam się tego, że go rozczaruję i zniechęcę do siebie. Bałam się, że będzie czuł zawód w stosunku do mnie. Nie umiałam tego przezwyciężyć, więc milczałam dalej. Wiedziałam jednak, że im dłużej to ukrywam, tym gorzej będzie, gdy prawda wyjdzie na jaw. Chyba lubiłam sobie komplikować życie.
 Powiedz, że masz w planach zrobienie tego pysznego ciasta z masą krówkową.
 Jakie konkretne masz na myśli?
 3 Bit.
 Czekaj, czekaj.  Poszperałam w przepisach. Jeszcze zanim odleciałam w stronę Hooda, mignęła mi ta nazwa przed oczami.  Mam  odparłam z triumfem, kiedy szybko go odnalazłam. Przyjrzałam się składnikom i sposobie przygotowania.  Jak chcesz mogę je zrobić.
 Bardzo chcę.
 Dla ciebie wszystko, braciszku  rzuciłam, klepiąc go po łydce. Zaśmiał się.  O której wychodzisz?
 Zaraz. Chcę porozmawiać z Lukiem o tym, co stało się wczoraj.
 Rozmowa w cztery oczy.
 Dokładnie. Nie chcę, by bał się przychodzić do naszego domu.
 Luke to ogarnięty facet, więc nie stresuj się.
 I tak się stresuję. Chcę by było, jak dawniej.
 Będzie, Mikey  powiedziałam, opierając się o jego nogi.  A jak tylko nasz kochany ojczulek zrobi coś, co mi się nie spodoba…
 Abbie  wtrącił, kręcąc głową z uśmiechem.
 Mam go na oku. Zresztą, pracuję na miano Siostry Roku, więc się staram podwójnie.
               Zdążyłam tylko to powiedzieć, a w pomieszczeniu rozległ się dźwięk dzwonka. Doskonale znałam ten sygnał i wiedziałam, skąd pochodzi. Ktoś próbował się do mnie dodzwonić. A moja komórka leżała właśnie ukryta pod łóżkiem. Michael rozejrzał się, szukając źródła melodii. Moje chwilowe zawahanie sprawiło, że chłopak padł na brzuch, a następnie wychylił się z materaca. Wyciągnęłam rękę w tamtą stronę, ale on był pierwszy.
 Co on robił pod łóżkiem?
 Musiał mi tam przez przypadek wlecieć.
 Dzwoni CH.  Podał mi telefon, nie odrywając ode mnie wzroku.  To Calum?
 Tak.
 Odbierz.
 Oddzwonię za chwilę. To pewnie nic ważnego, więc może poczekać.
 Lubisz go?
 Co?  wydusiłam, czując, jak zaczyna walić mi serce.
 Lubisz go?
 Jest w porządku.
 Ale czy go lubisz?
 Lubię, jest w porządku  powtórzyłam pełną kwestię, mając nadzieję, że Michael nie urządzi mi zaraz przesłuchania.
 Fajnie, że się dogadujecie. Przyjdzie dzisiaj.
 Tak, wiem. Spotykacie się całą czwórką.
 O ile Luke przyjdzie.
 Przyjdzie  rzuciłam, ponownie klepiąc go wolną dłonią po łydce.  Bez stresu.
 Pewnie znów stanie na tym, że będziemy oglądać film, więc… Może dołączysz?
 Zobaczymy.
 Abbie?
 Tak?
 Calum przyjdzie tu wcześniej?  zapytał, a ja zacisnęłam usta, starając się wyglądać na mniej zszokowaną, niż byłam w rzeczywistości. Michael parsknął śmiechem na widok mojej miny.  Daj spokój, pewnie wpadnie do ciebie.
 Taki był plan. Dotrzyma mi trochę towarzystwa i…
 I fajnie  wtrącił, wstając.  Zbieram się, bo nie chcę, by Luke na mnie czekał.
 Jasne.
 Zrobisz ciacho?
 Zrobię.
                Chłopak kiwnął głową z uśmiechem, a potem wyszedł z pokoju. Wzięłam głęboki wdech, wpatrując się w komórkę. Byłam w jakiś sposób zawiedziona sama sobą. To była idealna okazja do tego, by nakreślić Michaelowi faktyczną relację, jaką miałam z jego przyjacielem. Ja jednak znów musiałam minąć się z prawdą.

                Posypałam wierzch przygotowanego ciasta tartą, mleczną czekoladą, kiedy rozległ się dźwięk dzwonka. Drgnęłam przy blacie, odkładając pospiesznie miseczkę. Wiedziałam, kto stoi za drzwiami, więc od razu uśmiechnęłam się idąc w ich stronę. Umówiłam się z Calumem przed ich spotkaniem w męskim gronie. Dzięki temu chłopak mógł łatwo pogodzić jedno z drugim.
                Otworzyłam drzwi. Ciemne tęczówki Hooda od razu skupiły się na mnie. Na jego twarzy również wymalował się uśmiech. Nie wiem, co mnie podkusiło. Być może zadziałałam pod zwykłym impulsem. Przerwałam mu, a on zdążył powiedzieć, tylko jedno słowo.
 Cześć…
               Nie dokończył, bo szybko objęłam go. Musnęłam jego usta swoimi, przetrzymując je w tym miejscu nieco dłużej. Ramiona chłopaka owinęły się wokół mnie. Poczułam jego dłonie na plecach, kiedy przybliżył się jeszcze bardziej. Nie przeszliśmy jednak do pełnego pocałunku, zostając przy tym czulszym powitaniu. W końcu jednak odsunęłam się odrobinę, nadal jednak dotykając jego karku. Przejechałam palcami po jego ciepłej skórze.
 To cholernie miłe. Stęskniłaś się?
 Odrobinę.
 To nie wyglądało mi na odrobinę.
 Może więcej, niż odrobinę.
              Chłopak wzruszył ramionami, a potem zaśmiał się cicho pod nosem. Już chciałam go puścić, kiedy Calum sam przybliżył się bardziej, by po raz kolejny szybko musnąć moje usta swoimi. Zrobił to nieco krócej, niż ja, ale i tak było to przyjemne i przepełnione ciepłym uczuciem.
 Wyczuwam czekoladę?
 Robiłam ciasto i trochę podjadałam  odparłam z uśmiechem, w końcu odklejając się od niego. A zrobiłam to nie chętnie. Naprawdę dobrze się czułam w jego ramionach.
              Wpuściłam go do środka. Calum przywitał się z moimi rodzicami, którzy znajdowali się w salonie. Przeszedł ze mną do kuchni. Zapakowałam ciasto, chowając je do lodówki. Następnie pospiesznie posprzątałam, nie chcąc by musiał zbyt długo na mnie czekać. Jemu to jednak najwidoczniej nie przeszkadzało, bo jak tylko podszedł do blatu, złapał za miseczkę. Wyjadł resztkę startej czekolady, a potem jak gdyby nigdy nic, włożył brudne naczynie do zmywarki.
 Możemy iść na górę  powiedziałam, kiedy szybko skontrolowałam stan kuchni. Było czysto.
 Dasz kawałek ciasta?
 A byłeś grzeczny?  zapytałam, pukając go w klatkę piersiową. Zaśmiał się, nie odrywając ode mnie wzroku.
 Możliwe…
 Dostaniesz później. Musi trochę postać w lodówce, by się nie rozpadło. Coś do picia?
 Kawa.
 To będzie kawa.

                Przez moment obserwowałam chłopaka, który przekłada karteczki w kartonie. Calum postanowił dodać mi trochę wspomnień, opowiadając o niektórych naszych spotkaniach, które uwiecznione były na małych prostokątach. Chętnie słuchałam tego, co mówił, co jakiś czas dodając od siebie pytania. Po kliku historiach wnioskowałam, że tamta Abbie musiała naprawdę dobrze się bawić będąc w jego towarzystwie. To działo też teraz. Uwielbiałam spędzać z nim czas i żałowałam tego, że nie możemy robić tego częściej.
               Nie odrywając od niego wzroku, weszłam na łóżko. Przybliżyłam się, jak najbardziej tylko mogłam, by w końcu opleść jego kark ramionami. Wtuliłam się w jego plecy, jakby Hood był najlepszą przytulanką pod słońcem. Przejechałam lekko palcami po jego włosach. Zerknął na mnie z uśmiechem.
 Co?  zapytałam, widząc jego rozbawioną minę.
 Zawsze byłaś przylepą.
 Naprawdę?
               Puściłam go, kiedy Calum odwrócił się. Teraz siedział naprzeciwko mnie. Ciemne tęczówki zlustrowały moją twarz. Nie przestawał się uśmiechać. Wychyliłam się łapiąc jego dłoń. To też było jedną z tych rzeczy, którą bardzo lubiłam robić. Trzymanie jego ręki. Jego palce poruszyły się, delikatnie pocierając moją skórę.
 Musiałam być przy tym wkurzająca, jak wiecznie się do ciebie kleiłam  stwierdziłam, a potem zacisnęłam usta. Calum zaśmiał się.
 Ja nie miałem nic przeciwko. Uwielbiałem to. Często szukałaś tego kontaktu, by  poruszał naszymi złączonymi dłońmi  złapać mnie za rękę czy się przytulić. Potrafiłaś mnie tym kontaktem miło zaskoczyć.  Zerknął na mnie, przechylając odrobinę głowę, przez co wyglądał naprawdę uroczo.  Pewnie już tworzysz, jakąś teorię do swojego zachowania.
 Zgadłeś.
 Co tym razem wymyśliłaś?
 Może to przez to, że na co dzień zgrywałam zimną sukę, a będąc z tobą mogłam być sobą? Kimś, kto chciwie potrzebuje drugiej osoby, by czuć się bezpiecznie?  Ponownie skupiłam wzrok na nim.  Bo czułam się bezpiecznie, prawda?
 Na to ci nie odpowiem.
 Dlaczego?
 Nigdy nie powiedziałaś mi tego, czy tak jest, więc nie znam odpowiedzi.
 Ja wiem. Ja to czuję  odparłam, znów przybliżając się. Calum ponownie się uśmiechnął.  Skoro wymyślam zawsze, jakąś teorię do swojego zachowania, to znaczy, że jestem osobą, która lubi się tłumaczyć?
 Nie zawsze, choć czasami tak to może wyglądać.
 To silniejsze ode mnie.
 Nie ma, czym się przejmować.
 Calum?  Kiwnął głową.  Uprawialiśmy seks, prawda?
               Kiedy to powiedziałam, chłopak zrobił wielkie oczy. Uniósł brwi, mierząc mnie dokładnie wzrokiem. Przygryzł lekko wargę, a potem zaśmiał się cicho. Wstrzymałam oddech, gdy dotknął lekko palcami mojego policzka. Zauważyłam, że każdy jego czulszy gest jest spokojniejszy, jakby przemyślany. Może bał się, że mnie odstraszy? Może bał się, że uznam, że wszystko dzieje się za szybko? Nic z tego.
 Co?  rzuciłam, kiedy znów zaczął się śmiać.
 Potrafisz bardzo szybko przechodzić z jednego tematu na drugi.
 Ja tam uważam, że nadal jesteśmy w tym samym temacie. Więc?
 Chodziliśmy razem do łóżka.
 Tylko chciałam się upewnić.
 Upewnić?  Pokiwałam głową, a on znów zaśmiał się.  Myślałem, że będziesz chciała, bym ci co nie co opowiedział.
 To następnym razem. Możesz przyszykować też prezentację multimedialną.
 Co?  wydusił, a potem parsknął śmiechem.
                Padł na plecy, kiedy jego policzki od śmiechu pokryły się lekkim odcieniem czerwieni. Uśmiechnęłam się, widząc ten obrazek. Niewiele myśląc położyłam się obok. Chłopak szybko odnalazł moją dłoń. Przekręciłam głowę, by móc na niego spojrzeć. Ciemne tęczówki znów skupione były na mnie. Przysunął nasze złączone ręce do siebie, a potem delikatnie musnął ustami wierzch mojej skóry.
 Wiesz co?  Kiwnął lekko głową.  Czuję się przy tobie bezpiecznie.

                Oparłam się o framugę, by mieć dobry widok na to, co będzie się działo na korytarzu. Michael w końcu wrócił. Obok niego stał Luke, który najwidoczniej dał się przekonać do tego, by złożyć wizytę w naszym domu. Widziałam, że blondyn jest mocno niepewny, zmieszany, być może nadal przestraszony. Tym bardziej, że z salonu wyłonił się ojciec. Kiedy tylko Daryl pojawił się na horyzoncie, Michael również odrobinę stracił tej pewności siebie, którą miał, jak tylko wszedł do środka.
                Usłyszałam za plecami cichą krzątaninę Caluma. Zostawiłam chłopaka z blachą ciasta, prosząc go, by wyłożył je na talerz. Byłam pewna, że zdążył wsunąć jeden mały kawałek albo nawet i dwa. To zadanie spadło na niego, bo cholernie chciałam zobaczyć dalszy przebieg wydarzeń. Chciałam też mieć pewność, że ojciec będzie słowny i przeprosi Luke'a za to, co wczoraj powiedział i za negatywne zachowanie i podejście, jakie prezentował.
                Dokładnie śledziłam każdy najmniejszy ruch ojca. Co jakiś czas kontrolnie zerkałam też na chłopaków. Michael stał krok przed Hemmingsem, jakby próbował go osłonić własnym ciałem przed tym, co może usłyszeć. Choć Daryl wcale nie był zły czy rozwścieczony. Na jego twarzy widniał lekki uśmiech. Być może jego syn nie zaufał mu do końca. Oczy mężczyzny na moment zatrzymały się na mnie. Zrobiłam niewinną minę.
 A ty straż domowa?  zapytał, czym zwrócił uwagę chłopaków na to, że nie są na korytarzu sami.
 Czysta obserwacja.
 Abbie?
 Tato?
                Daryl przekręcił oczami. Już myślałam, że znowu powie coś na temat wpychania mojego nosa w tę sprawę, ale na szczęście milczał. Wiedziałam, że moja postawa go drażni i męczy, ale pod tym względem byłam zbyt uparta, by odpuścić. Chciałam wejść do akcji, gdyby stało się coś, co by mi nie przypasowało.
               Ojciec zignorował mnie, podchodząc do pozostałej dwójki, która stała na holu. Uśmiechnął się po raz kolejny. Przez dłuższą chwilę wpatrywał się w blondyna, który w końcu niepewnie wszedł z nim w kontakt wzrokowy. Michael zaczął wyginać i przygniatać swoje palce u dłoni. To pokazywało, jak bardzo się denerwował.
 Luke, chcę cię przeprosić za wszystko, co powiedziałem wczoraj  zaczął Daryl, a ja przekrzywiłam głowę, wsłuchując się w jego słowa.  Nigdy nie powinienem był tego wszystkiego mówić. Poniosło mnie. Bezsensownie zrzuciłem całą winę na ciebie. Musisz wiedzieć, że tak nie myślę. Już nie. Macie moje poparcie. Akceptuję wasz związek, tym bardziej, że mój syn jest z tobą szczęśliwy. Przepraszam.
 O tak  rzuciłam, zanim zdążyłam się powstrzymać.
              Trzy pary oczu spojrzały wprost na mnie. Zasłoniłam dłońmi usta, gdy zorientowałam się, że powiedziałam to na głos. To chyba odrobinę złagodziło napiętą atmosferę. Ojciec i Michael zaśmiali się, ale nie skomentowali tego w żaden sposób. Mężczyzna znów spojrzał na blondyna. Powoli wyciągnął do niego rękę.
 Przepraszam  powtórzył.  Nie mam nic przeciwko, byś tu przychodził. Nadal jesteś tu mile widziany.
                Luke zerknął na jego dłoń. Odrobinę się zawahał, ale w końcu podał mu swoją. Uśmiechnął się lekko, co mój ojciec i Michael przyjęli z widoczną ulgą. Ja również. Wiedziałam, że Luke jest typem osoby, którą łatwo zranić. Ale też potrafił wybaczyć. Tak było też ze mną. A może po prostu chciał, by Michael był zadowolony? Obstawiałam, że robił to w dużej mierze też dla niego. Przełamywał się, nie odtrącał za szybko, a to wszystko potem owocowało. Przynajmniej w naszym przypadku. Miałam nadzieję, że tak samo będzie z naszym ojcem. Że Hemmings będzie czuł się w tym domu, tak jak dawniej. Jakby był u siebie.
                Daryl z zadowoleniem odwrócił się, a potem ruszył w stronę salonu. Po drodze zerknął na mnie. Zatrzymał się na krótką chwilę, by sprzedać mi szybki pstryczek w nos, a następnie zniknął w salonie. Skrzywiłam się, kręcąc głową. Zerknęłam na chłopaków. Michael obejmował Luke'a. Palce Hemmingsa zacisnęły się na jego koszulce.
 Dacie sobie buzi?  odezwałam się cicho, przerywając im tą czulszą chwilę.  Mogę popatrzeć?
 Słodki Jezu, Abbie  mruknął Clifford, przekręcając oczami. Na twarz blondyna pojawiły się wypieki. Chyba go odrobinę zawstydziłam.
 Ciasta?
 Jeszcze się pytasz  rzucił braciszek, a potem wparował do kuchni.
              Luke zrobił kilka kroków do przodu. Spojrzał na mnie, a potem uśmiechnął się. Szybko to odwzajemniłam. Nie ruszyłam się jednak z miejsca, bo chłopak wyglądał, jakby chciał mi coś powiedzieć. Nachylił się, a ja wstrzymałam oddech.
 Dziękuję  wyszeptał.
 Co? Za co?
 Za wszystko, co zrobiłaś. Michael powiedział mi to, co stało się po moim wyjściu. Jak się… Jak się za nami wstawiłaś. Dziękuję.
               Uśmiechnęłam się po raz kolejny. Jego słowa wepchnęły mnie w wielkie zadowolenie. Poklepałam go po plecach, a on skiną mi głową, a potem wszedł do kuchni. Czułam, że punktuję i o to mi właśnie chodziło. Chciałam zmienić obraz siebie w jego oczach i powoli udawało mi się to robić. Chciałam być lepszą osobą. Byłam pewna, że idę w dobrym kierunku. W końcu robiłam to, co chciałam, a nie to czego wymagali ode mnie inni.

               Michael i Calum nie musieli mnie długo namawiać na to, bym do nich dołączyła. Szczególnie, że widziałam, że Luke i Ash nie mieli nic przeciwko. Albo się z tym dobrze maskowali. Chciałam jednak wierzyć w to pierwsze, że naprawdę ta poprawa zaczyna działać.
              Hemmings zaproponował byśmy zagrali w słynne Monopoly. Cała rozgrywka toczyła się w najlepsze, dopóki mój brat nie zaczynał przegrywać. Nie miał dzisiaj dobrego dnia. Pieniądze szybko mu ubywały. Michael w końcu nie wytrzymał i w geście frustracji i złości, przewrócił całą planszę, mówiąc, że ta gra to jedno wielkie ścierwo. Ktoś tu chyba nie umiał przegrywać. Zaraz po tym dostał po głowie od swojego chłopaka. W sumie Luke mnie wyprzedził, bo chciałam zrobić to samo, za to, że zepsuł pozostałym zabawę. Widząc niezadowoloną minę Asha, wnioskowałam, że nie tylko ja chciałam dobitniej zaakcentować to, że nie spodobało mi się jego zachowanie.
              Zaraz po tym zasiedliśmy przed telewizorem, by obejrzeć film. Chociaż w przypadku moim i Caluma było to rozłożenie się na łóżku Michaela, tuż za plecami pozostałych, którzy opierali się o mebel. Postawiliśmy dzisiaj na Deadpoola. I muszę przyznać, że ten film wciągnął mnie od samego początku. Podobał mi się. Jak zwykle nie obeszło się bez przekąsek w różnej postaci, które ja z bratem wydobyliśmy z tajemnej szafki mamy, gdzie trzymała łakocie.
             Poruszyłam się na materacu, nie odrywając wzroku od ekranu. Kiedy podparłam brodę o rękę, a drugą ułożyłam obok, poczułam dłoń Caluma, która znajdowała się blisko mojej. Musnął mój mały palec swoim, a potem powoli złączył je razem. Zerknęłam na niego, próbując ukryć uśmiech. Nie udało mi się to, widząc, że i on się uśmiecha. Przez moment spoglądałam na chłopaka, ciesząc się tym maleńkim drobnym gestem, który wywoływał przyjemne uczucie i ciepło.
             Byłam pewna, że nikt tego nie zauważył, w końcu znajdowaliśmy się z tyłu. Jednak gdy zerknęłam w bok, zauważyłam błękitne tęczówki blondyna, które wpatrywały się w naszą dwójkę z nieukrywaną ciekawością. Luke nie skomentował tego w żaden sposób. Pod jego nosem wymalował się tylko lekki uśmiech, a potem odwrócił się, by znów skupić się na akcji, która działa się na ekranie. Wróciłam spojrzeniem do Hooda. Wzruszył ramionami, nie gubiąc zadowolenia. Najwidoczniej zupełnie się tym nie przejął.
              Zacisnęłam usta, również wracając do oglądania filmu. Myślami jednak powędrowałam w stronę Michaela i tego, co ukrywałam. Czy Luke powie mu o tym, co zobaczył czy może zachowa to dla siebie i poczeka na rozwój wydarzeń? Naprawdę nie chciałam okłamywać brata. Byłam po prostu pod tym względem jednym wielkim tchórzem i nawet nie próbowałam temu zaprzeczać. Zakładałam najgorszą jego reakcję i właśnie to najbardziej mnie hamowało. Zwlekanie nie było też dobrym rozwiązaniem. Chyba znów odrobinę się gubiłam. Miałam jednak nadzieję, że w końcu nastanie ten moment, gdy znajdę w sobie tyle zaparcia i pewności, by przyznać się do tego, co było między mną a Calumem. Mikey zasługiwał na prawdę. Hood zaś zasługiwał na to, by przestać bawić się w ukrywanie i zatajanie naszej relacji. Przecież od dawna tego chciał. Musiałam to jeszcze raz przemyśleć i ułożyć plan. Plan, który w końcu zdecyduję się wcielić w życie.


***
Po ostatniej akcji przyszła pora na trochę spokoju. Ojczulek Clifford, jak widać naprawdę się ogarnął. Przeprosił też Hemmo, co zapunktowało u Abbie, która miała go na oku. A co do chłopaków, czyżby Abbie zyskiwała nowych kumpli? :D
Mam nadzieję, że rozdział przypadł Wam do gustu.

Standardowo zapraszam na Aska i Twittera - @RoxyDonau
Tam znajdziecie informacje o tym, co i kiedy się pojawia.

Pozdrawiam i do następnego!

#DoYouRememberMeFF

6 komentarzy:

  1. O matko świetny. Abbie i Calum uroczo :-) Mam nadzieję że Micheal się nie wkurzy jak prawda wyjdzie na jaw

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że się podobał :)

      Usuń
  2. O matko jak uroczo. Mam nadzieję że zmartwienia Abbie na temat jej i Calum'a nie będą takie złe jakie przypuszcza. Trzymam kciuki za nią i za Calum'a jak prawda wyjdzie na jaw :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie będzie tak źle :) Wyjdzie w przysłowiowym praniu :D
      Dziękuję za komentarz.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Hej cudowny rozdział!! Mam nadzieję, że powiedzą wszystkim, że są razem. Kiedy kolejny rozdział???
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podobał :)
      Kolejny rozdział pojawi się jutro wieczorem - a raczej dziś wieczorem, bo jest już prawie druga w nocy :D
      Pozdrawiam!

      Usuń