wtorek, 11 kwietnia 2017

#14 Jestem tym kiepskim wyborem?

             W przeciągu kilku następnych dni zauważyłam o wiele większą poprawę mojej relacji z przyjaciółmi brata. Nie wliczałam w to oczywiście Caluma, bo to co nas łączyło było na zupełnie innym poziomie. Na całkowicie odmiennej płaszczyźnie. Nadal Michael nie wiedział o niczym. Pod tym względem stałam w miejscu, dalej będąc tchórzem. Przeczuwałam, że moja zwłoka nie przyniesie niczego dobrego. Przeciąganie takich spraw i tajemnice jeszcze bardziej komplikują nam życie. Mimo to, że miałam tego świadomość, wciąż milczałam. Strach był zbyt wielki, by w końcu otworzyć usta i zacząć mówić. I wcale nie czułam się z tym dobrze.
            Wracając jednak do pierwszego punktu, a mianowicie do nowej, odświeżonej znajomości z Ashtonem i Lukiem. Ta dwójka zdecydowanie zaczęła patrzeć na mnie inaczej. Szybko odczułam tę zmianę i byłam z niej naprawdę zadowolona. Irwin rozmawiał ze mną całkiem naturalnie, jakby dawnych spraw, które nas poróżniły, nie było. Nadal nie do końca wiedziałam, co takiego robiłam będąc tamtą Abbie, ale… Nie ukrywajmy, za miła to nie byłam. Hemmings zaś coraz częściej i jakby chętniej odzywał się w moim towarzystwie. Nie reagował na nie strachem i wycofaniem. Był to ewidentny postęp, na który najbardziej liczyłam. Byłam pewna, że w dużej mierze przyczyniła się do tego niedawna akcja z ojcem. Stanęłam po ich stronie, nie przekreślając chłopaków tylko z powodu innej orientacji. Dodatkowo dążyłam do zmiany nastawienia Daryla i to zaowocowało. Tylko na tym zyskałam i nie chciałam tego stracić.

             Upiłam łyk kawy. Odstawiłam kubek na podłogę. Podciągnęłam się wyżej i znów oparłam się plecami o łóżko. Przekartkowałam po raz kolejny pamiętnik z dalmatyńczykiem. Zeszyt Caluma, jak lubiłam go określać. W tle cicho leciała muzyka. Przez dłuższy moment wsłuchiwałam się w głos wokalisty, by niedługo po tym wrócić do przerwanego zajęcia. Pod moim nosem wymalował się uśmiech, kiedy ponownie skupiłam się na wypisanych słowach.

Uwielbiam te chwile, w których trzyma mnie w ramionach. Kiedy leżę obok niego w takiej pozycji, że słyszę bicie jego serca. Ten dźwięk daje ukojenie. To mnie skutecznie uspakaja. Odrywam się wtedy od rzeczywistości, by poświęcić całą uwagę tylko jemu. Najchętniej nigdy bym się od niego nie odrywała.

Nikt nie jest idealny. Wiem, jak trudna potrafię być. On mimo tego wciąż jest obok. Błagam, czy może być tak zawsze?

             Westchnęłam cicho, opierając zeszyt o uda. Odchyliłam się bardziej, kładąc głowę na miękkim materacu. Przymknęłam powieki, chcąc pogrążyć się na trochę we własnych i teraźniejszych myślach. Nie musiałam długo czekać. Obraz chłopaka szybko się wyrysował. Znów zaczęłam się uśmiechać, przypominając sobie wspólne chwile. Te, które miały miejsce zaraz po wypadku.
– Abbie!
             Podskoczyłam. Zeszyt zsunął mi się z nóg, upadając na podłogę. Prawie trąciłam dłonią kubek ze stojącą obok kawą. Spojrzałam z wyrzutem na rodzicielkę, która stała w progu pokoju. Byłam tak pochłonięta myśleniem o Calumie, że nawet nie słyszałam tego, że matula wchodzi do mojego królestwa.
– Jezu, prawie miałam zawał  wydusiłam, siadając po turecku.
             Niby od niechcenia zgarnęłam zeszyty, układając je w równą kupkę. Karen zauważyła to, ale nie skomentowała tego w żaden sposób. Było mi to na rękę. Akurat tym, co znajdowało się w pamiętnikach nie chciałam dzielić się z rodzicami. Im mniej wiedzieli, tym było lepiej.
 Chciałam tylko dać ci znać, że wychodzę. Jadę po zakupy. Może się przyłączysz?
 Która godzina?
 Dochodzi druga.
 Nie, nie mogę  odparłam, zrywając się na równe nogi.
             Schyliłam się jeszcze po kubek z kawą. Upiłam jej łyk, przenosząc naczynie na szafkę. Tam było bezpieczniejsze. Mama uniosła brwi. Najwidoczniej czekała na dalszą część mojej odpowiedzi.
 Jesteś zajęta?
 Jestem umówiona. Nie wiedziałam, że jest już tak późno.
 Umówiona?
 Mamo  mruknęłam, przekręcając oczami. Podeszłam do szafy. Otworzyłam ją i zaczęłam przeglądać ubrania.
 To tajemnica?
– Żadna tajemnica. Umówiłam się z Calumem  pociągnęłam, choć na słowo tajemnica poczułam się dziwnie.
 To cudownie  rzuciła Karen, opierając się o framugę. Jak ona teraz zamierza robić mi przesłuchanie, to chyba wejdę do tej szafy i udam, że nikt taki, jak Abigail Clifford nie istnieje.  To naprawdę miły i sympatyczny chłopak.
 Wierzę ci na słowo.
– Abbie  odparła ze śmiechem. Jasno brązowe oczy dokładnie śledziły każdy mój ruch.  O której się spotykacie?
 Po trzeciej. Jak tylko skończy lekcje.
 Tutaj czy…
 U niego  powiedziałam, licząc na to, że mama w końcu przestanie strzelać pytaniami.
 Co będziecie robić?
 Uprawiać ostry seks w łóżku  pomyślałam, zaciskając wargi. Odsunęłam się od szafy, by móc na nią spojrzeć. Uśmiechnęłam się.  Chcę poszerzyć wiedzę z zakresu kina i filmów, więc pewnie będziemy się gapić w ekran. A może postawimy, na jakiś serial? Nie wiem.
 O której wrócisz?
 Tego też nie wiem  odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
 Potrzebujesz czegoś ze sklepu?
 Sprzedają tam działające i nowe mózgi? Mam na jeden zapotrzebowanie.  Mama zaśmiała się cicho, a potem pokręciła głową.  W takim razie niczego nie potrzebuję.
 Jakby co, to dzwoń i…
 Nie, poczekaj. Możesz kupić mi coś słodkiego. Czekolada, baton lub… czekolada w jeszcze większej ilości.
 Zobaczymy.
 Zobaczymy  powtórzyłam za nią, kiedy kobieta wyszła z pokoju.  Zobaczymy.

            Zmrużyłam oczy, robiąc z dłoni daszek, aby uchronić się przed oślepiającym słońcem. Spojrzałam przed siebie. Dom Caluma był niedaleko. Przyspieszyłam kroku, dostrzegając na podjeździe znajomy samochód. Z początku chłopak chciał po mnie przyjechać, ale odmówiłam. Uznałam, że spacer dobrze mi zrobi. Po czytaniu pamiętników odrobina spokoju była idealna, by raz jeszcze uporządkować myśli.
            Z każdym dniem wspomnienia stawały się coraz bardziej scalone. Każdy nowo poznany wątek czy fakt, otwierał mi drzwi do dawnego, starego życia, jakie prowadziłam. I z którego nie byłam za bardzo zadowolona, ale ten fakt możemy ominąć. Dość narzekania. Pora na zmiany. Tego chciałam się trzymać. To, co czytałam lub słyszałam od innych, tworzyło historię. Historię dawnej mnie. Czasami jednak to było za mało. Nieraz odnosiłam wrażenie, jakbym poznawała obcą osobę. Jakby to nic nie miało ze mną wspólnego. Nic dziwnego, że nadal potrafiłam być zagubiona i niepewna. Ale i z tym starałam się walczyć.
             Podeszłam do drzwi. Nacisnęłam na dzwonek. Wzięłam głębszy wdech, słysząc po drugiej stronie jego dźwięk, który rozniósł się po domu. Po chwili do moich uszu doszły stłumione kroki. Uśmiechnęłam się, kiedy drzwi w końcu się otworzyły, a przede mną stanął Calum. Na twarzy chłopaka również pojawił się uśmiech. Bez słowa wpuścił mnie do środka. Milczał też, gdy zrzuciłam ze stóp buty. Odwróciłam się, by znów na niego spojrzeć.
 Coś się stało?
 Nie przywitasz się ze mną?  odpowiedział, udając zawiedzionego.
              Zrobiło mi się przyjemnie ciepło. Zaśmiałam się cicho i nie czekając ani chwili dłużej, podeszłam bliżej. Objęłam jego kark ramionami, muskając czule jego usta swoimi. Poczułam jego jedną dłoń na talii. Drugą ujął mój policzek. Miałam wrażenie, że jego palce, aż elektryzują.
 Cześć  powiedział cicho, przesuwając opuszkami po mojej skórze.
 Cześć.
 Mam coś dla ciebie.
 Dla mnie?
 Abigail Clifford?
 Jak ostatnio sprawdzałam w dokumentach to się zgadzało.  Calum zaśmiał się cicho. Złożył szybki pocałunek na czubku mojego nosa, a potem złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę schodów.  Ej?!
 Skoro nic się nie zmieniło, to jest to coś dla ciebie. Mam nadzieję, że ci się spodoba. Siedziałem trochę nad tym i…
 Calum?
 Tak?  Zatrzymał się i znów utkwił we mnie ciemne oczy.
 Powiesz mi, co to takiego?
 Zobaczysz  odparł, gdy zaczęliśmy wchodzić na piętro.  W sumie to ty podsunęłaś mi ten pomysł.
 Jeśli to wyszło ode mnie, to nie może to być nic dobrego i…
 Przestań.
 Moje wybory raczej są w większości beznadziejne.
             Hood ponownie zatrzymał się, kiedy byliśmy tuż przy jego pokoju. Odwrócił się powoli, spoglądając na mnie. Przestał się uśmiechać. Brązowe tęczówki dokładnie zlustrowały moją twarz. Przez moment nie wiedziałam, o co mu chodzi. Zacisnęłam lekko usta, a potem uniosłam jedną brew. Chłopak nadal milczał.
 Powiedziałam coś nie tak?
 Moje wybory raczej są w większości beznadziejne.
 A nie?
 Ja też się do tego zaliczam? Jestem tym kiepskim wyborem?
 Nigdy w życiu. Jesteś najlepszą osobą, jaka pojawiła się na mojej drodze  odpowiedziałam szybko, zaciskając mocniej palce na jego dłoni.
 To chciałem usłyszeć  rzucił z zadowoleniem.
              Otworzył drzwi, a następnie pchnął je, tak bym mogła wejść do pomieszczenia pierwsza. Jak tylko znalazłam się w środku, pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to ustawiony na łóżku laptop. Był włączony. Nie widziałam tapety, bo zasłaniał mi ją program do odtwarzania filmów. Na szafce znajdowały się dwa identyczne kubki, z których zawsze piliśmy, napój oraz paczki z chipsami.
 To ta niespodzianka?
 Dokładnie.  Poprowadził mnie w stronę materaca. Usiadłam na nim po turecku.  Nie jest to prezentacja multimedialna, ale coś podobnego.
 Podobnego?
 Filmik. Nie za długi. Chcesz zobaczyć?
 Jeszcze się pytasz. Pewnie, że tak.

             Filmik trwał około ośmiu minut. Może ciut więcej. Składał się z naszych wspólnych zdjęć, które były posegregowane w zależności od wydarzenia. Calum wybrał według siebie najlepsze nasze spotkania, które zostały uwiecznione na fotografiach. Dodał do tego krótkie opisy, bym bardziej rozeznała się w miejscach, w jakich byliśmy. Do tego podstawiona została przyjemna dla ucha muzyka. Wpatrywałam się w to, jak zahipnotyzowana. Nie mogłam oderwać wzroku od ekranu. Cała jego praca pochłonęła mnie na tyle, że nawet w momencie zakończenia filmiku, musiałam mieć chwilę, by wrócić do rzeczywistości.
             Widziałam nasze uśmiechy i to, jak dobrze się bawiliśmy. Nie musiałam mieć w cale, aż nazbyt wybujałej wyobraźni by odczytać z nich to, co było między nami. Z niektórych zdjęć biło to uczucie, które nas połączyło. Pełne czułości, wzajemnego ciepła i potrzeby posiadania tej drugiej osoby. Dzięki temu jeszcze chciwiej zapragnęłam tego, by to odzyskać. Chciałam, by Calum znów patrzył na mnie w taki sam sposób, jak dawniej. By zachowywał się tak samo. By wypadek przestał mieć znaczenie. By to wszystko wróciło. Nic dziwnego, że przy końcówce uroniłam odrobinę łez. Byłam mu wdzięczna za to, co dla mnie zrobił. Chciał mi dać odrobinę tego, co straciłam. A ja postanowiłam czerpać z tego garściami.
               Niedługo po tym, kiedy nadal siedzieliśmy objęci, poprosiłam go, by pokazał mi więcej. Nie musiałam go długo na to namawiać. Chłopak wszedł w odpowiedni folder, prezentując mi pozostałe zdjęcia, które nie zmieściły się w filmiku. Miałam wrażenie, że jego kolekcja była znacznie większa od mojej. Zamiast muzyki, towarzyszył mi jego głos, kiedy opowiadał mi to, co się działo. Z czego się śmieliśmy, dlaczego mieliśmy takie miny. Uwielbiałam go słuchać i mogłabym tak z nim siedzieć przez długie godziny. Szczególnie, że byłam otoczona jego ramionami, w których czułam się bezpiecznie i pewnie. Musiałam przyznać tamtej Abbie rację. Bycie tak blisko niego, było naprawdę cudowne. A przynajmniej takie było dla mnie.
              Calum westchnął pod nosem, a potem uśmiechnął się, gdy na niego spojrzałam. Poczułam, jak jego ramiona owijają się mocniej wokół mnie. Kolejna fala przyjemnego ciepła, zagnieździła się w moim ciele. Poczułam się jeszcze lepiej, kiedy złożył na mojej skroni delikatny i czuły pocałunek.
 Wymęczyłam cię?
 Poczułem się trochę, jakbym wykładał historię, na jakimś uniwersytecie  powiedział ze śmiechem.  Ale męcz mnie tak dalej.
 Skoro nie masz nic przeciwko  pociągnęłam, wzruszając ramionami.  Przyda ci się jednak przerwa, panie profesorze.  Przejechałam palcami po jego policzku.  Jeszcze raz dziękuję. To, co zrobiłeś było…  Przerwałam, bo do oczu znów napłynęły mi łzy. Chłopak po raz kolejny musnął ustami moje czoło. – Jesteś najlepszy.
 Cieszę się, że ci się podobało.
 Bardzo.
 Bardzo, bardzo?  Zaśmiałam się, odkładając na bok jego komputer.
 Bardzo, bardzo, bardzo mi się podobało  pociągnęłam, odwracając się.
              Teraz znajdowaliśmy się dokładnie naprzeciwko siebie. Brązowe tęczówki utkwione były w moich zielonych oczach. Przez moment nie odrywaliśmy od siebie wzroku. Chłopak uśmiechnął się po raz kolejny. Przez chwilę poczułam się, jakby nie widział niczego poza mną. Dokładnie zlustrował moją twarz. Na końcu tej krótkiej, acz ciekawej obserwacji, zatrzymał się na ustach. Odruchowo zwilżyłam wargi językiem. Calum przełknął ślinę.
              Próbowałam przypomnieć sobie wszystkie momenty, w których byliśmy blisko. Szybko doszłam do wniosku, że to zawsze ja byłam prowodyrem intymniejszego kontaktu. On, jakby się powstrzymywał i uważnie czekał na każdy mój kolejny krok. A gdy już do czegoś dochodziło, zawsze był czujny i ostrożny, jakby obawiał się tego, że mogę to wszystko nagle i raptownie przerwać. Może nie chciał mnie odstraszyć? Może nie chciał, bym zaczęła czuć się niekomfortowo? Może myślał, że mnie spłoszy? Nic z tego.
             Tym razem to ja ujęłam jego policzki w dłoniach. Jego uśmiech poszerzył się, kiedy musnęłam palcami jego skórę. Przybliżyłam się, czując na wargach jego gorący oddech. Przejechał rękami po moich przedramionach. W tym momencie kolejny przyjemny dreszcz przebiegł mi po kręgosłupie. W dole brzucha wyczułam lekkie łaskotanie i delikatne skurcze mięśni. Było to znane i pojawiające się w każdym romansidle odczucie  tak zwane motylki.
               Przymknęłam powieki i on zrobił to samo, kiedy powoli złączyłam nasze usta. Wokół panowała cisza, a ja miałam wrażenie, że słyszę szybsze bicie swojego serca i przyspieszony z ekscytacji puls. Moje myśli eksplodowały, a wszystkie krążyły wokół tej jednej tak ważnej dla mnie osoby. Wokół niego. Zaszumiało mi w uszach od emocji, jakie się pojawiły. A były one tak cholernie przyjemne i dobre.
               Niewiele myśląc naparłam na niego mocniej. Calum poleciał na plecy, ciągnąc mnie za sobą. Opadłam na jego klatkę piersiową. Szybko na nowo odnalazłam jego usta. Nie protestował, tylko oddał pocałunek. Jego dłonie zjechały wzdłuż moich pleców, zatrzymując się na talii. Odchyliłam się odrobinę, by musnąć palcami jego skórę na szyi. Z gardła chłopaka wydobyło się zadowolone mruknięcie. Uśmiechnęłam się, opierając dłonie po dwóch stronach jego głowy. Uniosłam się nieco, by móc na niego spojrzeć. Poczułam, jak zaciska ręce na moich biodrach.
 To było…
– Niech będzie tak, jak zawsze  powiedziałam cicho, całując jego policzki.  Chcę byś dotykał mnie tak, jak kiedyś. Naprawdę tego chcę.  
               Wstrzymałam oddech, starając się powstrzymać spięcie mięśni, gdy powoli przeniósł dłonie na moje pośladki. Po chwili znów wróciły na dawne miejsce, by za moment ponownie zjechać w dół. Niekontrolowanie głośniej westchnęłam, kiedy uniósł się, by znów połączyć nas w pocałunku. Te wszystkie dobre i miłe odczucia nasiliły się, gdy jego dłonie znów zaczęły wędrować wzdłuż mojego ciała. Pośladki, uda, pośladki, talia i plecy…
 Nie chcę zrobić niczego, czego byś nie chciała  odparł, spoglądając mi w oczy.  Nie chcę robić niczego za szybko.
 I nie zrobisz. Ma być tak, jak zawsze. Ja…
               Mój głos odrobinę zadrżał, więc przerwałam. Zamrugałam szybko, próbując przegonić cisnące się do oczu łzy. Zależało mi na tym, by odzyskać to, co straciłam. Chciwie chciałam, by tamte chwile wróciły. Teraz znów tak bardzo żałowałam, że niczego nie pamiętam. Wszystko, co miałam, to Calum i jego wspomnienia. To on pomagał mi odkrywać wszystko na nowo. Poznawać nas, jako parę zakochanych.
 Abbie?
 Wszystko w porządku  odparłam, ponownie obdarzając go uśmiechem.  Tylko… Przepraszam.
 Co? Za co?
 Za to, że nie pamiętam. Za to, co się działo. Za to, jaka byłam i za to, że nie potrafię powiedzieć ci tych słów, które pewnie chciałbyś ode mnie usłyszeć i…
 Przestań. Wypadek nie był twoją winą. Nigdy tak nie myśl. Przepraszasz mnie za to, jaka byłaś? Nie potrzebnie. Kochałem tamtą Abbie i kocham też ciebie. Ty nadal jesteś tą samą osobą, dla której straciłem głowę. Z kilkoma zmianami, ale one też mi się podobają. Chcesz być lepszą osobą. Ciągle to powtarzasz i… Robisz to. Stajesz się lepsza. A co do tych słów, o których wspomniałaś… Poczekam. Domyślam się, że nie jest ci łatwo. Cierpliwie poczekam, mając nadzieję, że w końcu to od ciebie usłyszę. Nigdzie się nie wybieram.
                Kiedy skończył, poczułam kilka słonych łez, które wypłynęły mi oczu. Calum szybko otarł je palcami, a potem znów musnął moje usta swoimi. Mówił to wszystko w tak piękny sposób, że nie byłam w stanie bardziej kontrolować emocji. Naprawdę nie chciałam się kompletnie rozsypać.
                Podskoczyłam, kiedy przewrócił mnie. Padłam na materac, będąc całkowicie zaskoczoną. Nie spodziewałam się tak nagłego ruchu z jego strony. Calum zawisł tuż nade mną. Uśmiechnął się. Odruchowo owinęłam ręce wokół jego karku. To była szybka zamiana miejsc.
– Nie pozwolę ci się rozpłakać  powiedział, składając powolne pocałunki na moim czole i nosie.
 Chcesz kontynuować to, co przerwałam?  zapytałam ze śmiechem, kiedy jego palce przejechały po moim udzie.
 Nie mam nic przeciwko  odparł ze śmiechem.  Cholernie mi tego brakowało. Co ty na to?
 Chcesz się po obściskiwać?
 Bardzo.
 Tak, jak zawsze.
 Tak, jak zawsze  powtórzył, a potem znów złączył nasze usta.
                Mój oddech przyspieszył, a na policzkach pojawiły się wypieki, gdy jego wargi zaczęły powolną drogę przez brodę, po policzek, docierając w końcu do szyi. Zagryzł mi lekko skórę w tym miejscu. W tej samej chwili wsunął dłoń pod moją koszulę, krążąc palcami po boku, a potem i brzuchu. Spięłam mięśnie, wypuszczając z ust głośniej powietrze. Tym razem to ja wydałam z siebie mruknięcie pełne aprobaty. Podobało mi się to, co robił i jak robił. A kiedy znów mnie pocałował  szybciej, namiętniej i z jeszcze większą dawką czułości  w końcu to poczułam. To uczucie uderzyło we tak mocno, że byłam już jego całkowicie pewna.
 Calum?
 Abbie?  Uniósł się, by móc na mnie spojrzeć. Przejechałam palcami po jego ustach, a on przymknął powieki. Po chwili jednak znów złapał ze mną kontakt wzrokowy.
 Wiem, że nie jest to, co chcesz usłyszeć.
 Co takiego?  zapytał, odrobinę zmieszany. Nie zamierzałam go w żaden sposób wystraszyć. Uśmiechnęłam się, zmuszając go, by znalazł się znów bliżej mnie.  Abbie?
 Zakochuję się w tobie coraz bardziej. Z każdym pieprzonym dniem coraz bardziej.
 Kocham cię  powiedział cicho, a ja dostrzegłam iskierki w jego oczach. Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Nie czekając dłużej znów połączył nasze usta.

              Leżałam na łóżku. Miałam przymknięte powieki. Nie spałam. Wolałam jeszcze trochę przeciągnąć ten moment. Pogrążyłam się we własnych myślach, a ostatnio zatracałam się w nich niemalże bez przerwy.
              Teraz w mojej głowie formował się obraz spędzonego czasu z Calumem. Rozpamiętywałam każdy najdrobniejszy gest, każdy kolejny pocałunek. Uśmiechnęłam się, przypominając sobie to, jak leżeliśmy razem na łóżku, wtuleni w siebie. Jego ramiona były idealnym miejscem dla mnie. Nie doszło między nami do niczego większego i poważniejszego, ale nie to było najważniejsze. Dla mnie istotne były uczucia i emocje, jakie mi towarzyszyły, gdy byłam tak blisko niego.
                Podskoczyłam raptownie na materacu. Moje serce przyspieszyło ze strachem, kiedy duża poducha trzepnęła mnie centralnie w sam środek twarzy. Poderwałam się do pozycji siedzącej, patrząc z wyrzutem na Michaela, który wybuchł śmiechem. Zadowolony z siebie podszedł do łóżka, a później rzucił się na nie, przygniatając ciałem kolorową kołdrę, którą ze sobą przyniósł.
 Powaliło cię?
 Co się tak szczerzysz sama do siebie?
 Co?
 Szczerzyłaś się. To było coś dobrego? O czym myślałaś?
– Nie za dużo pytań?
 A gdzie na nie odpowiedzi?  odparł, unosząc brwi.  Mogę?  zapytał, wskazując na materac.
 I tak już się wprosiłeś.
                Zabrał poduszkę, a potem pacnął na nią, przykrywając się od razu kołdrą. Spojrzałam na brata, udając niezadowoloną. Michael sprzedał mi pstryczka w nos. Skrzywiłam się. Zareagował cichym śmiechem, wciskając usta w poduszkę.
 Powiesz mi, o czym myślałaś?
 O niczym konkretnym.
 Uśmiechałaś się z rozmarzeniem.
 Z rozmarzeniem?
 Jakbyś nie wiem… Jakby to było coś dobrego i ekscytującego.
 Powiedzieć ci, o co chodzi?  Pokiwał szybko głową. Machnęłam palcem, by przybliżył się jeszcze bardziej.  Chcesz wiedzieć?
 Pewnie.
 Oglądałam porno i cholernie mi się podobało.
 Abbie!  rzucił odpychając mnie od siebie. Teraz to ja wybuchłam śmiechem.  Skończyłaś już?  pociągnął, gdy ułożyłam się na boku. On przyjął taką samą pozycję.  Więc?
 Po prostu miałam udany dzień. A twój był udany?
 Udany.
 I niech tak zostanie  powiedziałam, ponownie odrzucając z głowy prawdziwy obraz mojego dnia. 
               Nie czułam, by był to dobry moment na zwierzenia. Z drugiej strony nie było mi dobrze z tym, że znów go okłamywałam. Byłam cholernym chodzącym paradoksem, jeśli chodziło o tę jedną sprawę. O tą, która łączyła mnie i jego przyjaciela.
 Co robiłaś z Calumem?
 Dużo rozmawialiśmy. Lubię z nim rozmawiać. Co to za pytania, Mikey? Obiecałam, że nie zabiorę ci kumpla i…
 Nawet o tym nie myślałem  przerwał mi z uśmiechem.  Naprawdę się cieszę, że w końcu się wszyscy dogadujecie. Zależało mi na tym od… bardzo dawna.
 Wiem. Teraz wszystko będzie tak, jak być powinno.
 Te zmiany mi odpowiadają.
 Mi również. 


***
Calum może być zadowolony, Abbie w końcu poczuła coś więcej. Jednak kiedy dziewczyna w końcu się ogarnie ze sprawą z Michaelem? A może Clifford wie, bo Luke podzielił się z nim swoimi spostrzeżeniami? 
Mam nadzieję, że rozdział przypadł Wam do gustu. 

Dziękuję również za wszystkie komentarze!

Standardowo zapraszam na Aska i Twittera - @RoxyDonau
Tam znajdziecie informacje o tym, co i kiedy się pojawia.

Pozdrawiam i do następnego!

#DoYouRememberMeFF

5 komentarzy:

  1. Wow genialny. Już nie mogę się doczekać jak Michael się dowie prawdy. Super jak zawsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Cieszę się, że się podobało :)

      Usuń
  2. Ja to opowiadanie mogłabym czytać codziennie. A zwłaszcza nowe rozdziały. To opowiadanie jest tak genialne że nigdy nie mogę się doczekać kiedy dodasz nowy rozdział

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mega się cieszę, że tak Ci się podoba :)

      Usuń